FORUM PORTALU ALKOHOLIZM.AKCJASOS.PL Strona Główna FORUM PORTALU ALKOHOLIZM.AKCJASOS.PL
warto rozmawiać...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Dyskusja nad 3 Tradycją AA
Autor Wiadomość
romcio 
Administrator


Pomógł: 7 razy
Wiek: 60
Dołączył: 24 Gru 2006
Posty: 656
Wysłany: Sob 03 Lut, 2018 09:40   Dyskusja nad 3 Tradycją AA

3. Jedynym warunkiem przynależności do AA jest pragnienie zaprzestania picia.
_________________
Najlepszym i najskuteczniejszym udziałem w poprawianiu świata jest odnalezienie spokoju w sobie samym.
 
 
deratyzator 
moderator

Pomógł: 9 razy
Dołączył: 26 Paź 2017
Posty: 1813
Wysłany: Czw 08 Lut, 2018 08:11   

Jedynym warunkiem jest pragnienie, moje pragnienie zaprzestania picia. O tym czy chcę należeć do Wspólnoty AA decyduję tylko ja, nikt inny. Czasami zdarza się, że grupy łamią tą tradycję i prowadzący zadaje pytania do nowoprzybyłego, ,,czy chce przestać pić" czy coś tam jeszcze. Nie zna tradycji mówiącej, że w AA wszyscy jesteśmy równi, że nikt nami nie rządzi, że nie ma ważniejszych i mniej ważnych alkoholików. Wspólnota AA nie dała żadnemu alkoholikowi prawa do przyjmowania lub wyrzucania ze Wspólnoty AA. Wszystkie 12 Tradycji AA mówią o pokorze. Pogody Ducha :-D :-D :-) :-)
_________________
Nie walczę z nikim i niczym

Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików
 
 
 
deratyzator 
moderator

Pomógł: 9 razy
Dołączył: 26 Paź 2017
Posty: 1813
Wysłany: Pią 30 Mar, 2018 14:48   

Jedynym warunkiem przynależności do AA jest pragnienie zaprzestania picia. To jest jedyny warunek. Nie ma żadnych innych warunków. O tym czy chcę być we Wspólnocie decyduję tylko i wyłącznie ja. :lol: :lol: :lol: Nikt inny. Nikt nie ma prawa mnie przyjmować do AA czy wyrzucać. Nikt nie ma prawa do zadawania mi jakichś pytań. Czy chcę być, czy nie w AA?. Czy chcę przestać pić, czy nie?. O tym decyduję tylko ja.
Ta tradycja powstała na bazie wcześniejszych doświadczeń. Kiedy nie przyjmowano na mitingi kolorowych. Pobierano opłaty za uczestnictwo. Nie wpuszczano na mitingi kobiety itp. :shock: :shock: :shock:
Dzięki tej tradycji każdy może przyjść do Wspólnoty i stać się jej członkiem. Nikogo nie musi prosić o zgodę :-D :-D :-D
_________________
Nie walczę z nikim i niczym

Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików
 
 
 
deratyzator 
moderator

Pomógł: 9 razy
Dołączył: 26 Paź 2017
Posty: 1813
Wysłany: Sob 25 Sie, 2018 19:04   

Sponsorzy czasami opowiadają swoim podopiecznym historię łączącą się z III Tradycją AA.
Jest to opowieść o Irmie Livoni. Historia ta ma swój początek grudniu 1941. Irma była alkoholiczką i prawdopodobnie prostytutką. Trafiła gdzieś na początku 1941 do AA w Los Angeles gdzie wtedy była tylko jedna grupa. Grupa pomagała Irmie trzeźwieć, w tym czasie znalazła pracę, mieszkanie. W latach 40- stych tamtego wieku kobietą alkoholiczką było bardzo ciężko (teraz też nie mają łatwo) najcześciej traciły one rodziny, przyjaciół z powodu swojej choroby.
5 grudnia 1941r pewna samozwańcza grupa członków AA zebrała się i spłodziła pismo, które następnie wysłała do Irmy, Brzmiało ono w wolnym tłumaczeniu tak
ANONIMOWI ALKOHOLICY 5.12.1941. Do
Irma Livoni
939 S. Gramercy Place
Los Angeles, Kalifornia
Droga pani Livoni:

Na spotkaniu Komitetu Wykonawczego Grupy Anonimowych Alkoholików z Los Angeles, które odbyło się 4 grudnia 1941 r., Zdecydowaliśmy, że twoje uczestnictwo w spotkaniach grupowych nie jest już pożądane, dopóki nie wyjaśnisz pewnych swoich spraw i w sposób satysfakcjonujący. ten komitet. To działanie została podjęta z powodów, które powinny być dla ciebie najbardziej widoczne.
Postanowiono, że jeśli zechcesz, możesz stawić się przed członkami tej komisji i wyjaśnić swoją postawę dotyczącą przeszłości. Ta możliwość będzie dostępna od teraz do 15 grudnia 1941 r. Możesz skontaktować się z nami pod powyższym adresem do tej daty. Jeśli nie pojawisz się, będziemy uważać sprawę za zamkniętą, a Twoje członkostwo zostanie rozwiązane.

ANONIMOWI ALKOHOLICY, Los Angeles Group
Mortimer Joseph
Frank Randall
Edmund Jussen Jr
Fay D. Loomis
Al Marineau

Dwa dni po wysłaniu tego listu Japończycy zaatakowali Pearl Harbor. Istniała obawa ataku na Los Angeles. W tym czasie w całym stanie Kalifornia były dwa lub trzy mitingi.
Można wyobrazić sobie próbując wejść w buty Irmy jak to jest. Grudzień, okres Świąt Irma ciesząca się, że odzyskuje życie, że dzieje się coraz lepiej w jej życiu i otrzymuje ten list. Świat się wali nie ma gdzie pójść, grupa jej nie pomoże. Irma skoczyła z dachu swojego budynku i tak skończyła się jej historia. W tych czasach nie było jeszcze tradycji Wspólnoty AA.
10 lat później Bill napisał
,,.. doświadczenie nauczyło nas, że zabieranie jakiejkolwiek szansy alkoholikowi było czasem wydaniem na niego wyroku śmierci, a często na skazaniem na niekończącą się nędzę, kto ośmielił się być sędzią, ławą przysięgłych i kata własnego chorego brata?"
Nie wiadomo czy ta historia wpłynęła na treść tej tradycji.
Tylko czy na mitingu mamy tolerować alkoholika od którego czuć alkohol? Oczywiście, że nie, trzeba wywalić typa. Szczególnie jak jest jakaś rocznica na mitingu lub inna uroczystość. Ręce zawsze można umyć :evil: :evil: :evil:
_________________
Nie walczę z nikim i niczym

Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików
 
 
 
1andy1 
przyjaciel forum


Dołączył: 01 Cze 2017
Posty: 211
Skąd: Wawa
Wysłany: Sob 25 Sie, 2018 22:43   

okrutne
 
 
 
deratyzator 
moderator

Pomógł: 9 razy
Dołączył: 26 Paź 2017
Posty: 1813
Wysłany: Czw 21 Mar, 2019 19:38   

Kto jest członkiem Anonimowych Alkoholików?
wg. Billa W. 1946r
,,Przeprowadzone zostały wszystkie rodzaje eksperymentów z członkostwem. Liczba reguł członkostwa, które zostały wprowadzone (i w większości złamane!) była ogromna. Dwa lub trzy lata temu Biuro Ogólne poprosiło grupy o spisanie i przesłanie swoich warunków uczestnictwa. Kiedy dotarły zebraliśmy je razem. Zajęły wiele stron. Mała refleksja nad tą liczbą zasad przyniosła zdumiewającą konkluzję. Jeśli wszystkie te edykty obowiązywałyby wszędzie na raz, byłoby praktycznie niemożliwe dla żadnego alkoholika przyłączyć się do Anonimowych Alkoholików. 9/10 naszych najstarszych i najlepszych członków mogłoby ich nie spełnić!"
,,To dlatego my wszyscy osądzamy nowicjusza coraz mniej i mniej. Jeśli alkohol jest dla niego niekontrolowalnym problemem i chciałby coś z tym zrobić, to nam wystarczy. Nie obchodzi nas, czy jego przypadek jest ciężki czy lekki, czy jego zachowanie jest dobre czy złe, czy ma inne komplikacje czy nie. Nasze drzwi AA stoją szeroko otwarte i jeśli przez nie przejdzie i zacznie robić cokolwiek ze swoim problemem, jest członkiem Anonimowych Alkoholików. Niczego nie podpisuje, niczego nie zatwierdza, nie musi nawet przyznać, że jest alkoholikiem. Może dołączyć do AA z powodu podejrzeń, że może nim być, że może wykazuje już fatalne objawy naszej choroby."
..Może zostać wyrzucony z grupy AA, nikt nie wyrzuci go ze Wspólnoty AA. Jest członkiem tak długo, jak mówi, że jest. Nie chcemy zabierać nikomu szansy na wyzdrowienie z alkoholizmu."
Źródło: http://silkworth.net/down...us-aug-1946.pdf Przekład nieautoryzowany
_________________
Nie walczę z nikim i niczym

Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików
 
 
 
deratyzator 
moderator

Pomógł: 9 razy
Dołączył: 26 Paź 2017
Posty: 1813
Wysłany: Pią 06 Wrz, 2019 21:08   

,,Język Serca" str 81 o Przyjmowaniu do AA ,,Niczego nie podpisuje, na nic nie wyraża zgody i niczego nie obiecuje. My niczego nie żądamy. Przystępuje do nas z własnej woli.. nie musi nawet przyznawać się, że jest alkoholikiem. Może przyłączyć się do AA, jeśli choćby podejrzewa, że nim jest."
_________________
Nie walczę z nikim i niczym

Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików
 
 
 
deratyzator 
moderator

Pomógł: 9 razy
Dołączył: 26 Paź 2017
Posty: 1813
Wysłany: Sob 02 Lis, 2019 10:16   

I jeszcze to z JS str 71. ,,Alkoholik staje się członkiem Wspólnoty, jeżeli sam tak mówi" ,,Może on naruszać wszystko, co stanowi naszą istotę i nadal może utrzymywać nasze członkostwo" :-D :568: :568:
_________________
Nie walczę z nikim i niczym

Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików
 
 
 
deratyzator 
moderator

Pomógł: 9 razy
Dołączył: 26 Paź 2017
Posty: 1813
Wysłany: Pią 16 Lut, 2024 17:24   

Nie do nas należy osądzanie
✔ Autor: Bill W. Grapevine, sierpień 1946 r.
🔹 Pierwsze wydanie książki „Anonimowi Alkoholicy” zawiera następujące krótkie oświadczenie na temat członkostwa: „Jedynym wymogiem członkostwa jest szczere pragnienie zaprzestania picia. Nie jesteśmy związani z żadną konkretną wiarą, sektą czy wyznaniem, ani też nikomu się nie sprzeciwiamy. Po prostu chcemy być pomocni dla tych, którzy są dotknięci alkoholizmem”.
Wyrażało to nasze odczucia co do roku 1939, kiedy opublikowano naszą książkę.
Od tego dnia próbowano wszelkiego rodzaju eksperymentów z warunkami członkostwa. Liczba zasad członkostwa, które zostały wprowadzone (i w większości złamane!), jest ogromna. Dwa lub trzy lata temu Biuro Centralne poprosiło grupy o wypisanie swoich zasad członkostwa i przesłanie ich. Kiedy nadeszły, spisaliśmy je wszystkie. Zużyliśmy bardzo dużo kartek papieru. Drobna refleksja nad tymi wieloma zasadami doprowadziła nas do zdumiewającego wniosku. Gdyby wszystkie te edykty obowiązywały wszędzie naraz, praktycznie niemożliwe byłoby, aby jakikolwiek alkoholik kiedykolwiek dołączył do Anonimowych Alkoholików. Około dziewięć dziesiątych naszych najstarszych i najlepszych członków nigdy by nie przetrwało!
🔹 KTO BY WYTRWAŁ?
W niektórych przypadkach bylibyśmy zbyt zniechęceni stawianymi nam wymaganiami. Większość pierwszych członków AA zostałaby wyrzucona, ponieważ zbyt nisko upadli, ponieważ ich moralność była zbyt zła, ponieważ mieli problemy psychiczne i alkoholowe. Albo wierzcie lub nie, ponieważ nie pochodzili z tak zwanych lepszych klas społecznych. My, starsi ludzie, mogliśmy zostać wykluczeni z powodu nieprzeczytania książki Anonimowi Alkoholicy lub odmowy poręczenia przez naszego sponsora za nas jako kandydata. I tak w nieskończoność. Sposób, w jaki nasi „godni” alkoholicy próbowali czasami osądzać „mniej godnych”, jest, gdy patrzymy wstecz, raczej komiczny. Wyobraź sobie, jeśli możesz, jednego alkoholika osądzającego drugiego!
W takim czy innym momencie większość Grup AA zajmuje się naginaniem zasad. Naturalnie, gdy Grupa zaczyna szybko się rozwijać, staje przed wieloma niepokojącymi problemami. Żebracy zaczynają wyłudzać pieniądze. Członkowie upijają się i czasem upijają razem z nimi inni. Osoby z trudnościami psychicznymi wpadają w depresję lub w paranoiczne potępianie innych członków. Plotkarze plotkują. Nowicjusze twierdzą, że wcale nie są alkoholikami, a mimo to wciąż przychodzą. Inni posługują się uczciwym imieniem AA, aby zdobyć pracę. Inni nie chcą zaakceptować wszystkich 12 kroków programu zdrowienia. Niektórzy idą jeszcze dalej, twierdząc, że „sprawa z Bogiem” jest bzdurą i zupełnie niepotrzebna. W tych warunkach nasi konserwatywni, przestrzegający programu członkowie boją się. Uważają, że te przerażające warunki należy kontrolować. Inaczej AA z pewnością popadnie w ruinę. Patrzą z niepokojem na dobro Ruchu!
W tym momencie Grupa wchodzi w fazę zasad i regulacji. Statuty, regulaminy i zasady członkostwa są uchwalane z entuzjazmem, a komitety otrzymują władzę, która ma odfiltrowywać niepożądane osoby i dyscyplinować złoczyńców. Następnie Starsi Grupy, teraz wyposażeni w władzę, zaczynają się tym zajmować. Oporni są wyrzucani w ciemność zewnętrzną, szanowani wścibscy rzucają kamieniami w grzeszników. Jeśli chodzi o tak zwanych grzeszników, albo upierają się, aby pozostać w pobliżu, albo tworzą nową, własną Grupę. A może dołączają do bardziej życzliwego i mniej nietolerancyjnego tłumu w swojej okolicy. Starsi wkrótce odkrywają, że zasady i przepisy nie działają zbyt dobrze. Większość prób egzekwowania prawa powoduje takie fale niezgody i nietolerancji w Grupie, że obecnie uznaje się, że ten stan jest gorszy dla życia Grupy niż najgorszy w jej historii.
Po pewnym czasie strach i nietolerancja ustępują. Grupa przetrwała bez szwanku. Wszyscy wiele się nauczyli. Tak się składa, że niewielu z nas boi się już tego, co nowicjusz może zrobić naszemu AA, jego reputacji lub skuteczności. Ci, którzy się potykają, ci, którzy żebrzą, ci, którzy skandalizują, ci, którzy mają zawroty głowy, ci, którzy buntują się przeciwko programowi, ci, którzy zarabiają na reputacji AA – wszystkie takie osoby rzadko szkodzą członkom Grupy na długo. Niektórzy z nich stali się naszymi najbardziej szanowanymi i kochanymi osobami. Niektórzy pozostali, aby nadal spróbować naszej cierpliwości, mimo to są trzeźwi. Inni odeszli. Zaczęliśmy postrzegać ich nie jako zagrożenie, ale raczej jako naszych nauczycieli. Zobowiązują nas do kultywowania cierpliwości, tolerancji i pokory. W końcu widzimy, że są to tylko ludzie bardziej chorzy niż reszta z nas, że my, którzy ich potępiamy, jesteśmy faryzeuszami, których fałszywa prawość wyrządza naszej Grupie głębsze duchowe szkody.
🔹 NASZE NIE OCENIAĆ
Każdy starszy członek AA wzdryga się, gdy przypomina sobie nazwiska osób, które kiedyś potępił; ludzi, którym z pewnością przepowiadał, że nigdy nie wytrzeźwieją; osoby, które według niego powinny zostać wyrzucone z AA dla dobra ruchu. Teraz, gdy niektóre z tych osób są trzeźwe od lat i mogą być zaliczane do jego najlepszych przyjaciół, weteran myśli sobie: „A co by było, gdyby wszyscy oceniali tych ludzi tak jak ja kiedyś? Co by było, gdyby AA zatrzasnęło im drzwi przed nosem? Gdzie by teraz byli?”
Dlatego wszyscy coraz mniej oceniamy nowicjusza. Jeżeli alkohol jest dla niego niekontrolowanym problemem i chce coś z tym zrobić, to nam to wystarczy. Nie obchodzi nas, czy jego przypadek jest ciężki czy lekki, czy jego moralność jest dobra, czy zła, czy ma inne komplikacje, czy nie. Nasze drzwi stoją szeroko otwarte i jeśli przez nie przejdzie i zacznie w ogóle coś robić ze swoim problemem, jest uważany za członka Anonimowych Alkoholików. Niczego nie podpisuje, na nic się nie zgadza, nic nie obiecuje. Nie żądamy niczego. Dołącza do nas sam, tak mówi. Obecnie w większości Grup nie musi nawet przyznawać się, że jest alkoholikiem. Może dołączyć do AA na samym podejrzeniu, że może nim być, że może już wykazywać śmiertelne objawy naszej choroby.
Oczywiście nie jest to powszechny stan rzeczy w całym AA. Zasady członkostwa nadal obowiązują. Jeśli członek upiera się, żeby przychodzić na spotkania pijany, może zostać wyprowadzony na zewnątrz; możemy poprosić kogoś, żeby go zabrał. Ale w większości Grup może wrócić następnego dnia, jeśli jest trzeźwy. Choć może zostać wyrzucony z klubu, nikt nie myśli o wyrzuceniu go z AA. Jest członkiem tak długo, jak twierdzi, że nim jest. Chociaż ta szeroka koncepcja członkostwa nie jest jeszcze jednomyślna, reprezentuje ona jednak główny nurt AA, pomyślałem dzisiaj. Nie chcemy nikogo pozbawiać szansy na wyzdrowienie z alkoholizmu. Chcemy być tak otwarci, jak to tylko możliwe, nigdy ekskluzywni.
Być może tendencja ta oznacza coś znacznie głębszego niż tylko zmianę podejścia do kwestii członkostwa. Być może oznacza to, że tracimy wszelki strach przed gwałtownymi burzami emocjonalnymi, które czasami przechodzą przez nasz alkoholowy świat; być może świadczy to o naszej pewności, że po każdej burzy nastąpi cisza; spokój, który jest bardziej wyrozumiały, bardziej współczujący i tolerancyjny niż jakikolwiek inny, jaki kiedykolwiek znaliśmy.
✔ Bill W.
_________________
Nie walczę z nikim i niczym

Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 10